RSS
piątek, 02 grudnia 2011
Bo mi źle :(

Nie pisałam bo byłam w formie, jakiejkolwiek ale nie była zła.

Dzisiaj jest inaczej ,od 2 miesiecy jest inaczej, nie rozumiem samej siebie ,nie mam nawet czasu na to aby spróbować, zaczynam się wszystkiego bać, wycofuję się ale nie tak jak kiedyś że byłam "twarda" w odbiorze a miekka wewnątrz, ja dziś sama to widzę że "gram". bo nie potrafię inaczej :(

Dziś terapeuta zakomunikował że to przedostatnia terapia,wlasciwie poczułam ulgę. Nic nowego nie wniosła w moje życie, kiedyś odezwałam się że nie podoba mi się na sesjach ,że nie są przestrzegane normy ,że panuje chaos. Czy zawsze będę porównywała terapię grupową do tej pierwszej, w szpitalu?  Kurcze chyba będę bo ona zrobiła ze mnie innego człowieka. A tu....nic nowego ,jeszcze mnie zdołowali że mi nie taka terapia potrzebna ,tylko dla współuzaleznionych,a psychiatra twierdzi wręcz przeciwnie, mam zajmować się sobą ,a ja juz sama nie wiem czym mam się zajmować, brakuje mi sił:( Powiedziałam o tym na wizycie miesiąc temu to jeszcze zmniejszono mi o polowę dawkę. A mi sie nic nie chce ... zmuszam sie do wszystkiego, masakra jakaś.

Dziś koleżanka na grupie przy pożegnaniach miala sie odnieść do kontaktów w grupie ,osoba przebojowa,uważająca się za najlepszą ,jak to nie raz ,nie dwa podkreślała ( co mnie oczywiscie nie podobalo sie i nie mam zamiaru z takimi ludzmi nawiazywac przyjazni),odniosła się ....ale tylko do mnie ,ze ja  nie daje sobie szansy na poznanie bo wychodzę na papierosa. Japierdziele ,zła jestem ,bo nie mialam zamiaru jej poznawać ,powiedzialam o tym na terapii ale wtf? 

Spoko,może to ja dziwna jestem ale nie chodze na terepie by poznawać ludzi.Chodzę by ich słuchać.

I jeszce po Freud'owsku powiedziane zostało że mam każące, surowe ego....

Dużo pracy przede mną... 

 

 

21:43, sheisreve
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 lipca 2011
po przerwie

Dość długo nie pisałam, nie chciało mi się, właściwie to chciało bo często myślałam o tym że nic nie piszę, ale nieumiałam zebrać wszystkiego w całość.

Coraz trudniej mi żyć bez ludzi, nie widzę sensu w szukaniu ich bo niby gdzie?  Stanę pod blokiem i będę piepszyc z tymi co wychodzą i szukają sensacji?  Nie, tych nie znoszę  i robiła tego nie będę. Czekam na tą terapię ale echo, aż mi wstyd do lekarza jechać w czwartek bo nie mam się czym "pochwalić".

Grunt że CHCE MI SIĘ wychodzić, z kimś bo z kimś ale czerpię z tego przyjemność, nie zmęczenie, przyjemność, zadowolenie.

Kiedy zostaję sama, bo znika mi współtowarzysz  zpola widzenia czuję się dumna z siebie. Fajne uczucie Ba! Jeśli dojdę sama do domu, heh, cholera idę i myślę czy Ci z balkonów wreszcie widzą mnie samą. JESTEM SAMA ! Ludzieeeeeee :-)

Ładnie jestem zryta ;p

Od trzech dni jest u mnie brat.

Myslałam że bedzie inaczej tak szczerze mówiąc a u mnie nasiliły się lęki, zwłaszcza jak przebywam z nim sama.Czasami tak dziwnie patrzy ;/ Boję się żeby znowu nie wpadł w manię, każdy kończący się dzień jest radością bo "było ok".

Muszę jakoś przeżyć ten miesiąc. Wzięłam na barki "ciężar" to muszę go dźwigać. Oby było dobrze. Może za bardzo myślę o sobie....

20:32, sheisreve
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 lipca 2011
Bez wątpienia?

Wszystko wraca. Spodziewałam się, i trochę mi lżej ale strach sie pojawia znowu.

Miesiąc jakoś się trzymałam, ale to chyba system obronny tak działał.

Rzeczywistość jednak rózowa nie jest póki co i trzeba się mierzyć z tym co jest.

Kazałam bratu wracać. Musi podjąć terapię, muszą dobrać mu leki, na tych nie funkcjonuje. Pewnie gdybym tyle zażyła też leżałabym w łózku :|

Nie zostawię go, ktos musi mu podać rękę, równie dobrze na jego miejscu mogłabym dzisiaj być ja. Padło na niego a mnie się dostało nieco mniej. Chociaż cholera wie co lepsze.

Wróci, pomyślimy co dalej.

Dobrze będzie. Musi. (albo znowu mi sie wydaje i zawód mnie zniszczy totalnie).

No owszem, boje się, bo nie zapomnę w zyciu jego psychozy, manii, jak zwał tak zwał , ale chcę mu pomóc.

Mam nadzieję że dzisiaj jakoś prześpię noc.

Pa.

22:21, sheisreve
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 czerwca 2011

Jestem zła, rozgoryczona, zniesmaczona. Czekałam z Aciem na wyniki jego matury i co? Okazało się że ta cała nowoczesnosc jest o dupę rozbić.

Może jestem mało nowoczesna ale wydaje mi sie ze narażają NOWOCZESNYCH maturzystów na jeszcze większy stres.

Stronka, kody, ... a siedź, kwitnij ,zapuszczaj korzenie przed tym monitorem i .... próbuj.

Idź spać, nie śpij, jedź.....

 

Oooo ,w trakcie pisania mego weszlo-Acio ZDAŁ !!!!!!!!!!!  :-)

Dobra, kasowała nie będę bo byłam zła ;p

Teraz już nie jestem :-)

 

 

Poprzedniej nocy podobno wstałam i wyciągałam odkurzacz. Nie pamiętam. Tylko torebka i apaszka na podłodze rano, poza słowami męża oczywiście przywróciły NIECO  mą pamięć.

Nieźle. Czas odkurzyć własne życie, może pozamiatać.

 

Może i ja poszłabym do szkoły?

Jakoś dam radę, nie mam nawet matury, przecież nie jestem bardzo głupia, tylko ta agora mnie wyniszcza. Wstyd mi, okropnie.

Nie czuję zazdrości, czuję wstyd,  ale i ogromną ulgę że Acio zdał. Jestem dumna z niego.

A teraz lulu. Branoc

 

 

01:18, sheisreve
Link Komentarze (1) »
środa, 29 czerwca 2011
Uwierzyć ...

Błądziłam w ciemności bez uczuć, w niemocy, by odnaleźć siebie.

W otchłani nicości.

Żyłam w iluzji, świecie stworzonym przez siebie,

by odnaleźć światełko nadzieji na dnie głębokiej studni.

Wychodzę powoli ze źródła bezśilności.

Wychodzę ze szponów drapieżcy, który niszczył moje wnętrze.

Cichutko, z pokorą idę scieżką prostą, by napawać się wolnością.

 

Dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Wielki szacunek.

Pluszowych snów ;*

01:24, sheisreve
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Znajomy ...

Przyszedł ...

Odwiedził ...

Wcale na niego nie czekałam, nie zapowiedział się.

Smutek.

Uczucie samotności i obojętności.

Mogłabym  napisać  "Staram się być, ale nie czuję", ale przecież czuję, czuję.

Myślę o tym czego jeszcze nie było a co powinno być. Jak bardzo zmienił mnie czas.

Patrzę w lustro, widzę smutną, wyczerpaną kobietę. Tą, która kiedyś śmiejąc się czekała na każdy kolejny dzień.

Staram się żyć, a jednak ciągle się boję.

Niczym marionetka, kukiełka z czterema sznureczkami.

Poczekam, nie przeczekam, poczekam.


13:29, sheisreve
Link Komentarze (3) »
sobota, 25 czerwca 2011
Ból

Boli

Mnie też bolało...boli !

Jest OK.


00:23, sheisreve
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 czerwca 2011
Odwaga?

Siedzę sobie w fotelu,

sączę piwa łyczek.

Życie juz mnie boleć przestaje,

chyba coś się skończyło ...

 

Mam dość myślenia,

roztkliwiania się, płaczu.

Już chwil straconych nie odda nikt

A żal komu potrzebny jest i na co?

 

Wracam z drogi krętej na ścieżkę prostą.

Lepiej chodzić tam, gdzie róże są bez kolców

a świat poukładany jak układanki części.

Czyżby? :-)



22:05, sheisreve
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 czerwca 2011
Małe rzeczy

Nie przejmuję się nim, nabrałam dystansu, nie mam powodu by się nim przejmować? Może nie mam, może mam, ale mam to w d...

Muszę dbać o siebie, i mimo że nie kupiłam sobie dzisiaj tych wymarzonych kolczyków( bo przeciez lepiej kupić pół litra, na to nie szkoda) to jednak  zadbałam :) 

Cieszą mnie "małe" rzeczy.

Spacer zadedykowałam wylącznie sobie i nauczyłam synka robić pizze :-) (fot).

Boże ciało zamierzam spędzić u teściowej, ma imieniny więc tym bardziej, też dla siebie !

Pozdro.




               

19:24, sheisreve
Link Komentarze (3) »
.

Otulona trującym bluszczem

02:14, sheisreve
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2